Czy Ja jestem uzależniona (-ny)?

Czy Ja jestem uzależniona (-ny)?

To bardzo dobre pytanie. Jeżeli się nad tym zastanawiasz, to jest to sygnał alarmowy. Z innego punktu widzenia im bardziej się zapierasz, że nie jesteś uzależniona (-y), tym większe jest prawdopodobieństwo, że tak jest. Prawda jest taka, że każdy uzależniony wie, że coś jest nie tak. Często jednak nie chce się do tego przyznać sam przed sobą – to jest najtrudniejsze. Szuka wtedy wytłumaczenia, że to przez żonę, brak żony, przez pracę i szefa, przez dzieci, kryzys w Polsce i tak dalej. Mechanizm uzależnienia jest taki sam, niezależnie od używki. Upraszczam tu trochę sprawę, ale polega to na tym, że masz w sobie jakiś brak (miłości, bezpieczeństwa, pewności …) i w związku z tym czujesz się źle. Szukasz czegoś na zewnątrz, to uzupełnia Twój brak i daje Ci pozorne poczucie szczęścia.

Mama mówiła, że jesteś pierdołą, co powodowało w Tobie niepewność, tak zwane kompleksy i nie miałeś odwagi odezwać się w towarzystwie. Kiedyś odkryłeś, że po wypiciu alkoholu czujesz się pewny siebie, mądry, atrakcyjny i byłeś duszą towarzystwa. Było to dla Ciebie jak eksplozja. Utworzyło się połączenie w mózgu: alkohol – pewność siebie, euforia. Bardzo atrakcyjne dla Ciebie i tak to zapamiętałeś. Zacząłeś tęsknić za tym i tego bardzo chcieć. Sam rytuał picia był początkiem euforii ( szczęścia, spokoju, poczucia bycia atrakcyjnym,…), a sam alkohol wprawiał Cię w tak już Ci znany i pożądany przez Ciebie stan. Na początku działało to perfekcyjnie – efekt WOW był długi i przyjemny, a kac i poczucie winy krótkie i mało dotkliwe. Z czasem proporcje zmieniły się, a dzisiaj efektu WOW praktycznie nie ma, a jest mnóstwo: wyrzutów sumienia, obwiniania, lęku, bezsenności, agresji, samotności. Może już straciłeś rodzinę, pieniądze, dom, zdrowie. Najgorsze jest to, że nadal działa połączenie w mózgu: alkohol – pewność siebie, euforia. Chcesz tego bardzo i jednocześnie już wiesz, że to Cię prowadzi na samo dno. Wychodzenie z uzależnienia wymaga czasu, pokory, cierpliwości i wsparcia. Nie ma szans – dopadnie Cię głód, który Ci powie: ,,możesz to zrobić dzisiaj”. Najważniejsza jest decyzja: MAM JUŻ DOSYĆ I CHCĘ POŻEGNAĆ SWOJE UZALEŻNIENIE.

Podałam tu przykład uzależnienia od alkoholu, ale tak jak pisałam wcześniej, używka może być dowolna. To jest coś co sobie znalazłaś (-łeś) na zewnątrz i w Twoim akurat przypadku uzupełniło brak, który jest w Tobie. I daje Ci iluzję, że ,,jest pięknie”. Po udanych zakupach czujesz euforię? To może być to. Miarą uzależnienia jest nie ilość i częstość używki, tylko to jak bardzo na nią czekasz. W każdym przypadku jesteś samotna (-y) i chorują Twoje emocje, poczucie własnej wartości jest na bardzo niskim poziomie, choruje ciało.

Jeżeli odnajdujesz tu siebie, to po prostu zadzwoń do mnie i już!